Get Adobe Flash player
Home Zdrowie z CME

 ZDROWIE

To nasz największy skarb i powinniśmy je cenić oraz dbać o nie jak najlepiej. Tak jak wiele rzeczy w naszym życiu, również droga do zdrowia zaczyna się od edukacji.

 

Dlatego chcielibyśmy dostarczyć wam niezbędnej wiedzy i wszechstronnego zrozumienia jak przejąć kontrolę nad zdrowiem i codziennym samopoczuciem aby w pełni móc sobie pomóc. Do Twojej dyspozycji jest kilka tanich, nieinwazyjnych i bezpiecznych metod diagnozowania, które dają wyobrażenie o zmianach chorobowych w organizmie.

Ważne jest również to, że wykwalifikowany specjalista w oparciu o te metody może zaproponować kuracje które po kilku tygodniach poprawią stan zdrowia i samopoczucie.

Z wieloletnich obserwacji wynika, że zaczynamy się troszczyć o zdrowie cokolwiek za późno.Choroba kosztuje znacznie więcej niż zapobieganie jej powstaniu i w wielu przypadkach trzeba się liczyć z tym, że organizm może już nie mieć możliwości pełnego zregenerowania się, co będzie prowadziło do dalszych kosztów i przedwczesnej śmierci.

Wczesne wykrycie degeneracyjnych procesów toczących się w naszym organizmie daje szansę na zregenerowanie się zaatakowanych tkanek/organów.

Nasz organizm ma najdoskonalszy system samo naprawiania się i jest naszym najlepszym lekarzem, ale zachodzą sytuacje, w których musimy mu w tym pomóc.

Jeszcze raz powtórzę, że jednym z największych problemów medycyny współczesnej jest jej brak zainteresowania przyczynami chorób. Przyczyny powstawania chorób są w pewnym sensie niechcianym dzieckiem naukowej medycyny, oczywiście pomijając bakterie i wirusy, bo tutaj wszystko jest jasne. Zapobieganie to między innymi edukacja w zakresie przyczyn chorób degeneracyjnych.

 

Jak ciężko pracujemy na nasze choroby ?

Czy zastanawialiście się Państwo kiedyś, dlaczego chorujemy ? Oczywiście, że wokół nas jest pełno toksyn, bakterii, wirusów,  ale sami stale, konsekwentnie nie dbamy o swój organizm, nie szanujemy go, doprowadzając nieuchronnie do katastrofy.

Często myślałem o tym, dlaczego nie cenimy swojego zdrowia. Postaram się to wytłumaczyć. Załóżmy, że postanawiamy otworzyć dochodową restaurację. Niestety musimy wziąć kredyt z banku. Potem zbudować odpowiedni lokal. Oczywiście budujemy go z porządnych materiałów (nie żałujemy funduszy, bo wiem, że musi spełniać odpowiednie standardy i wymogi, musi nam służyć jak najdłużej). Kiedy wybudujemy – dbamy o lokal. Zakładamy alarmy, sprzątamy, pilnujemy porządku i ładu w naszym lokalu. Musimy także niestety spłacać nasz kredyt. Dlaczego więc nie dbamy o swoje zdrowie ? Dlaczego nie dostarczmy swojemu organizmowi wartościowych substancji pokarmowych ? Dlaczego nie słuchamy systemów alarmowych naszego organizmu, kiedy sygnalizują, że coś się dzieje złego ? Dlaczego co jakiś czas nie robimy „sprzątania” naszego organizmu, stosując odtruwanie z toksyn ? Odpowiedź jest prosta.

 

ZDROWIE OTRZYMALIŚMY OD PANA BOGA ZA DARMO ! DLATEGO GO NIE CENIMY !

 

Często, kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi na temat zdrowia, uparcie twierdzą, że oczywiście o zdrowie muszą dbać ich rodzice i dziadkowie, ale jeszcze nie oni, ponieważ są młodzi, zdrowi i na nic jeszcze nie chorują. Wtedy pytam ich: „ A ile chcielibyście jeszcze pożyć na tym świecie ?” Po takim pytaniu bardzo często przychodzi chwila refleksji i często przyznają, że myślenie: „ jakoś się uda” jest nielogiczne, bo jak się „ nie uda” i choroby ich dopadną, to jest to „ musztarda po obiedzie” dla ich organizmu.

 

Jak dbamy codziennie o swoje zdrowie ?

Czy dbamy o optymalne i maksymalne dostarczenie naszemu organizmowi aminokwasów, naturalnych witamin, minerałów i antyoksydantów oraz odpowiedniej ilości wody ?

Nie mamy na nic czasu, ciągle pracujemy, pracujemy i pracujemy i biegniemy. Ciągła gonitwa. „Nakręcamy się”, bo tłumaczymy sobie, że tak już musi być w XXI wieku ! Czy jemy normalne pełnowartościowe śniadanie ? Nie ! Rano wypijamy filiżankę kawy (na rozruch) i pędzimy do pracy. Kto w dzisiejszych czasach myśli o zrobieniu sobie do pracy zdrowych kanapek ? Nie mamy na to czasu. Kupimy przecież sobie hamburgera. Dzieciom także nie robimy kanapek do szkoły, bo to przecież takie staromodne. Dajemy im parę groszy, niech sobie kupią coś „wartościowego” w sklepiku szkolnym (ale doskonale wiemy, że będzie to napój gazowany, chipsy i batonik czekoladowy). Jeżeli pracujemy długo (a pracujemy, bo chcemy mieć coraz lepiej), po południu wpadamy do jakiegoś lokalu ze „śmietnikowym jedzeniem”.

 

Niezdrowe jedzenie

Nie chcemy pamiętać, że dzisiejsza żywność zawiera znacznie mniej składników odżywczych niż kilkanaście lat temu i że w ciągu kilkudziesięciu lat zawartość witamin w warzywach zmniejszyła się o 20 do 90%. Nasze pożywienie składa się z dużej ilości tłustych pokarmów, produktów, których głównym składnikiem jest „cukier z cukierniczki” (oczyszczony ze wszystkiego co dobre), ryż, biała, oczyszczona (czyli pozbawiona minerałów) mąka, duże ilości soli kuchennej. Wszystko to zatruwa nasz organizm i zwiększa zapotrzebowanie na witaminy i minerały. Czy pijemy dostateczną ilość zwykłej wody ? Nie, bo przecież pijemy herbatę i kawę, napoje gazowane, więc wydaje nam się, że to wystarcza. Ale komórki do swojej pracy potrzebują nie herbaty i kawy oraz zakwaszających nasz organizm chemicznych napojów, ale dużej ilości niskosodowej, niskozmineralizowanej, wody. Niestety, zanika w XXI wieku zwyczaj picia czystej wody ! Jak więc mają dobrze pracować nasze komórki.

 

 

 

Sport przed telewizorem ?

Nie chcemy pamiętać, że nasze jedzenie jest bezwartościową jałową paszą i dodatkowo nas truje. Jemy nie dlatego by dostarczać naszemu organizmowi brakujących substancji, ale by „zapchać” żołądek. W między czasie pijemy mocną herbatę i kawę, by się pobudzić do działania i być aktywnym. Tak mija każdy dzień, a kiedy skonani wracamy do domu, musimy się do syta najeść. Musimy się odstresować, wypijając kilka piw, siedzą lub leżąc na kanapie przed telewizorem, „klikając” kanałami. Musimy mieć „klasę” i wypić kilka drinków (bo to robią wszyscy w tasiemcowych serialach, emitowanych w naszej telewizji). My też, bo nas na to stać, a alkohol działa przecież rozluźniająco i przeciwstresowo. Obowiązkowo musimy dla relaksu zapalić papierosa. Relaksując się myślimy o naszym zdrowiu i zapominamy, że palenie tytoniu lub bierne oddychanie dymem nikotynowym niszczy nasze zasoby witaminy C i E oraz beta-karotenu. Zaciągając się papierosem, nie pamiętamy, że palenie tytoniu to podstawowy czynnik wpływający na ryzyko wystąpienia chorób serca i naczyń. Zarówno liczba wypalonych przez nas papierosów, jak i czas trwania nałogu tytoniowego są od dawna uznanymi czynnikami ryzyka, palenie bowiem wywiera ogromny wpływ miażdżyco rodny na nasze tętnice. Nie pamiętamy także, że picie alkoholu powoduje upośledzone przyswajanie większości substancji odżywczych (nie mówiąc już o jego destrukcyjnym działaniu na naszą odtruwającą wątrobę). Ponieważ zaczynamy drzemać przed telewizorem, myślimy w końcu o położeniu się spać. W czasach komunizmu wcześnie budził nas pisk w telewizorze, ponieważ program kończył się o 23.00 lub 24.00. Dzisiaj telewizor gra 24 godziny na dobę, więc często przesypiamy na kanapie dłużej. Jeżeli już idziemy spać, łykamy jakąś tabletkę na sen, bo mamy kłopoty z zasypianiem. Bez tabletki nie możemy zasnąć, bo jesteśmy rozdrażnieni i mamy „gonitwy myślowe”. Ale tłumaczymy sobie, że to przecież XXI wiek i tak już musi być. W końcu zasypiamy, ale budzimy się zmęczeni i niewyspani, ponieważ nasz sen był wymuszony farmakologicznie.

 

Stacjonarny tryb życia                                                                        

Jeśli by tak wyglądał tylko jeden dzień w miesiącu, nasz organizm przeżyłby go i w pozostałe dni nadrobił niedobory oraz zregenerował się. Ale jeżeli tak wygląda nasz każdy dzień, o uzupełnieniu niedoborów i regeneracji nie ma mowy. Tak więc kolejny dzień: poranna kawa, gonitwa do pracy…   Jeżeli prześledzimy nasz rozkład zajęć, to okaże się, że nasza aktywność fizyczna jest prawie zerowa. Nie dociera do nas, że siedzący tryb życia to najważniejszy czynnik decydujący o powstawaniu choroby niedokrwiennej serca. Najnowsze badania wykazały, że brak regularnych ćwiczeń fizycznych jest przyczyną występowania co najmniej 17 poważnych chorób przewlekłych (niektórych nowotworów, cukrzycy, otyłości, osteoporozy), w tym oczywiście wielu chorób układu sercowo-naczyniowego. Nie mamy czasu na ćwiczenia, a z najnowszych statystyk wynika, że nasz kraj zajmuje niechlubne miejsce wśród liderów w rankingu na najmniej aktywne fizycznie społeczeństwo europejskie. Prowadzony ostatnio program CINDI WHO udowodnił, że 70% Polaków prowadzi siedzący tryb życia, nie wykonując żadnych ćwiczeń fizycznych, trwających dłużej niż 30 minut.

 

Depresja chorobą naszego wieku

Musimy także pamiętać, że w XXI wieku towarzyszy nam ciągle stres, wpływający na stan naszego zdrowia. Tempo życia, ciągły pośpiech, bezkompromisowa walka o osiągnięcie sukcesu, dążenie do perfekcji, pracoholizm. Za to wszystko zapłacimy podwyższonym poziomem cholesterolu, zwiększoną krzepliwością krwi, nadciśnieniem tętniczym, zaburzeniami rytmu serca, a w końcu depresją. Przy takim trybie życia nasz organizm wysyła oczywiście różne sygnały ostrzegawcze, ale my przez długi czas bagatelizujemy je. Często porównuję nasz organizm do elektrycznej kuchenki, na której w garnku gotuje się woda. Po pewnym czasie woda zaczyna wrzeć i unosi pokrywkę garnka. Jest to sygnał alarmowy, to czerwona lampka ostrzegawcza dla naszego organizmu, że coś się dzieje niedobrego. Leczenie objawów to postawienie na terkoczącej pokrywce cegły. Problem na jakiś czas znika, ale zwiększające się ciśnienie powoduje, że pokrywka garnka znów drga ze zdwojoną siłą. Jest to kolejny sygnał ostrzegawczy dla naszego organizmu. Co robimy ? Dokładamy kolejną cegłę na pokrywkę garnka ! Takie postępowanie jest oczywiście nielogiczne i prędzej czy później doprowadzi do wybuchu i katastrofy w naszym ustroju. A wystarczy przecież wyłączyć kuchenkę elektryczną, czyli zlikwidować przyczynę gotowania się wody w garnku.

 

Leczenie objawów nie przyczyny

Dlaczego dopadają nas choroby ? Dlatego, że leczymy tylko ich objawy, a nie przyczyny. Jeżeli pojawia się u nas ból (głowy, nogi, kręgosłupa czy menstruacyjny), sięgamy natychmiast po leki przeciwbólowe, nie zastanawiając się, co jest jego przyczyną. Jeżeli pojawi się infekcja, a nasz organizm broni się przed nią, reagując gorączką, biegniemy od razu do apteki i uparcie zażywamy leki przeciwgorączkowe. Zwalczanie bólu i obniżanie gorączki to nie leczenie choroby, a wręcz przeciwnie – szkodzenie naszemu ustrojowi, ponieważ podniesienie temperatury ciała świadczy o tym, że nasz organizm walczy z infekcją i nie należy mu w tym przeszkadzać. Podobnie, kiedy przy takim trybie życia pojawia się u nas nadciśnienie tętnicze, nie zastanawiamy się nad zmianą naszej diety, nie postanawiamy się odchudzać, lecz zaczynamy od łykania tabletek na nadciśnienie , które już będziemy zażywać do końca naszego życia. Kiedy czujemy się źle i wykonamy badania laboratoryjne, z których wyniknie, że mamy podwyższony poziom cholesterolu, natychmiast zaczynamy zażywać tabletki obniżające jego poziom, nie troszcząc się o to, co jemy i nie analizując, dlaczego w naszym organizmie jest zły metabolizm tłuszczów i węglowodanów. Postępując w ten sposób „pracujemy” na choroby, a lecząc same objawy chorobowe, postępujemy jak byśmy zasłaniali zapalające się ostrzegawcze lampki kontrolne.

 

Proces powrotu do zdrowia

A przecież proces leczenia to proces przywracania zdrowia naszego organizmu, czyli wpływanie na przyczyny patologii. Leczenie tylko samych objawów chorobowych to nie przywracanie zdrowia, ale chwilowe lepsze samopoczucie. Tak postępując, doprowadzamy do tego, że prędzej czy później nad naszym organizmem zaczynają gromadzić się czarne chmury i dopadają nas choroby. Niestety, zasłużyliśmy sobie sami na nie. To nie kara boska ani pech – to konsekwencja naszego postępowania. Heraklit powiedział: „Dopiero choroba pozwala poznać słodycz życia”.

 

 

Nie życzę wam chorób, bo możecie się przebudzić i to zmienić, wkraczając na ścieżkę zdrowia razem z Centrm Medycyny Ekologicznej im szybciej, tym lepiej. 

 

Tego wam serdecznie życzę.

 

Z pozdrowieniami

 

Marcin Skrzypczak